Witam Was w pierwszej części mojej nowej historii W poszukiwaniu sprawiedliwości. Jak pewnie zauważyliście, zmieniłam adres bloga z story-of-soil-my-heart.blogspot.com na w-mojej-duszy.blogspot.com. Nazwa teraz jest prostsza i bardziej przejrzysta. Niedługo postaram się zmienić nagłówek itp. Wracając. Części mojego nowego opowiadania będą się pojawiały 2 razy w tygodniu. W wakacje może trochę częściej jeśli będę miała wenę. Chciałabym Wam streścić lekko fabułę, by wprowadzić Was w świat mojej historii.
Głównymi bohaterami są Rachel - znana jako Raven - i Dean. Dziewczyna ma 16 lat, chłopak 15. Są oni szpiegami organizacji walczącej z mafią i ukrywaniem przestępców przez rząd - Sicura Mondo. Niestety, pokrętny los sprawił, że Raven musi się podjąć ważnej misji. Co będzie dla niej ważniejsze? Rodzina? Sprawiedliwość? Zasady?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Gadaj co wiesz! - krzyknął gruby mężczyzna w średnim wieku. Był łysy i miał na sobie poplamioną marynarkę.
Dziewczyna dalej milczała jak grób. Nie wiedziała, że sprawy przybiorą taki zły obrót. Przyjechała do Vancouver w kompletnie innym celu. A teraz leżała na ziemi a jej ręce i nogi związane były grubą liną. Chyba gorzej być nie mogło.
Facet stracił cierpliwość. Po chwili uśmiechnął się do niej obrzydliwie. Z trudnością się nachylił - dziwne, Raven myślała, że skoro nie widzi własnych stóp nie dosięgnie do nich - i podniósł z ziemi metalowy, zakrwawiony łom.
- Cholera, twarda jesteś. Pogadamy inaczej. Zobaczymy, czy twoja czacha też taka jest - nadal z okropnym uśmiechem trzymał narzędzie w rękach. Uderzał nim o lewą dłoń. Nie widząc reakcji u zakładniczki, zamachnął się na nią.
Przewróciła się na podłogę. Pod swoim policzkiem czuła lodowate płytki. Krew z rany na czole zaczęła jej szybko wypływać. Rana cięta, niegroźna - powiedziała sobie w myśli. Oprawca najwyraźniej nie potrafił się posługiwać tą bronią. Po chwili krew zalała jej lewy policzek. Zaczęła spływać, brudząc kafelki. Zrobiło jej się ciemno przed oczami. Gdy mężczyzna znów próbował ją uderzyć, zobaczyła że obok niej jest ostro zakończona rura. Obmyślając plan znów dostała, tym razem w brzuch.
···································································································································································
JAKIŚ CZAS TEMU
Raven weszła pod prysznic. Łazienka przerażała ją swoją bielą i nowoczesnością. Zdecydowanie, była nie w jej guście. Na prawo od jasnobrązowych drzwi stał prysznic, na lewo kosz na śmieci. Dalej był zlew z blatem, a obok prysznica - toaleta. Na tylnej ściance oparta była biała, duża wanna. Jasno pokazane było, że pomieszczenie, jak i cały dom są utrzymane w stylu minimalistycznym.
Gdy zasunęła szklane drzwiczki kabiny, mimo niskiego wzrostu podniosła słuchawkę prysznica i polała swoje krótkie ciemnofioletowe włosy. Sięgały jej do ramion i z tyłu były trochę krótsze. Nie, żeby ona się tym przejmowała. Raven - jak już było wspomniane - była niska i miała krótkie włosy oraz bardzo kobiece kształty. Cóż, nie pomagało jej to w jej pracy. Po chwili woda zaczęła wydawać dziwne odgłosy i po chwili z słuchawki zaczęła lecieć musztarda. Dziewczyna szybko się odsunęła i nadal cała klejąca nałożyła na siebie ręcznik. Wiedziała, kogo to sprawka.
Otworzyła drzwi i jej oczom ukazał się biały hol. Udała się w stronę wielkiego salonu, który od kuchni był oddzielony meblościanką. Zobaczyła żartownisia który siedział na białej kanapie i oglądał film o potworach na 105 calowym telewizorze. Ze złością podeszł do niego zasłaniając mu tą wątpliwą rozrywkę.
- O, Rae, co tam? - spytał niczego nie świadomy z uśmiechem na ustach.
- Już nie żyjesz - wycedziła. Gdyby wzrok mógł zabić, ten idiota przed nią już dawno byłby 20 stóp pod ziemią.- Znowu stroisz sobie głupie żarty! Mówiłam ci, nie zachowuj się jak dzieciak!
- O cholera - wyszeptał i zbladł. - To ty teraz się kąpałaś? Byłem pewny, że to Garfield pójdzie pierwszy! Czyli...kurcze, nadal jest dwa do zera dla niego.
Popatrzyła na niego jeszcze bardziej zdenerwowana i zacisnęła zęby.
- Czyli że...Ty dostałaś? - spytał. Najwyraźniej humor mu wrócił. - O nie, jesteś teraz zła? Więc...Ja już może się oddalę.
Dean, zmieszany z uśmiechem na ustach zaczął iść w stronę swojego pokoju na piętrze.
- Dobry wybór - wycedziła.
Raven usiadła na kanapie i westchnęła. Po chwili usłyszała, jak zadzwonił telefon. Znów dotknęła stopami zimnej podłogi i podeszła do śnieżnobiałej ściany na której wisiał szary telefon stacjonarny. Cztery osoby na jeden telefon - świetny wybór, szefie! Oprócz niej w wielkim apartamencie mieszkał piętnastoletni Dean oraz szesnastoletni Garfield i Grace. Cóż, zawsze było głośno, co oczywiście jej nie odpowiadało. Cała czwórka oczywiście zajmowała się tą samą profesją. Bez dłuższego przeciągania, Rachel podniosła słuchawkę telefonu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz